Kradzieże w supermarketach

Piotr Jabłoński przekonuje,że sklepowy monitoring wyłapie każdego złodziejaszka (© fot.Grzegorz Kijakowski)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Oleśnickie sklepy przygotowują się do świąt. Będzie więcej towaru, ale i pracowników do obserwacji nieuczciwych klientów.

Kilkanaście razy w miesiącu policja jest alarmowana o kradzieżach w oleśnickich supermarketach. Dopuszczają się ich właściwie wszyscy, bez względu na wiek, płeć czy status społeczny.
- Łupem padają najczęściej artykuły spożywcze, chemia i alkohol. Te ostatnie często idą na własny użytek. Zdarza się też, że ludzie kradną, żeby później sprzedać lewy towar. Tak jest głównie z perfumami i kosmetykami. - Niektórzy są oburzeni, ataki kierują w naszą stronę. Mają nam za złe, że ich zatrzymaliśmy, że zwróciliśmy im uwagę - mówi Emeric Cournuaud, właściciel E.Leclerca. - Mówią, że mają trudną sytuację rodzinną, że dzieci są głodne.
Bywa i tak, że złapani niemal za rękę wypierają się tego co zrobili, mimo że wszystko jest udokumentowane na kamerach.
Piotr Jabłoński z Intermarche przyznaje, że pomysłów na to, gdzie schować skradziony towar klientom nie brakuje. - Nie opowiem o najbardziej nietypowych, bo nie chcę robić ściągawki dla złodziei- mówi pracownik ochrony. - Są to jednak w większości miejsca łatwe do lokalizacji. Ludzie skradzione rzeczy wkładają pod kurtkę, do kieszeni, torebki czy wózka dziecięcego. Co z tymi, których uwieczni sklepowy monitoring? - Potencjalny złodziej, którego dostrzegła nasza kamera, może zostać zatrzymany dopiero wtedy, gdy przekroczy linię kas - tłumaczy prezes E. Leclerca.
- Ochrona sklepu po ujęciu takiej osoby dzwoni na policję i informuje o zdarzeniu. Policjanci przyjeżdżają na miejsce, dokonują kontroli, ustalają tożsamość i wartość skradzionych rzeczy.
Sprzedawcy przyznają, że większość złodziei w trakcie zatrzymywania przez policję zachowuje spokój. To ci, którzy doskonale zdają sobie sprawę, że 400 zł jest granicą, której, nie chcąc popełnić przestępstwa, nie powinni przekraczać. - Doświadczeni złodzieje wiedzą, że wtedy wykroczenie skończy się jedynie mandatem- mówi handlowiec.

Jaka kara grozi za próbę wyniesienia towaru ze sklepu?
Sprawcę wykroczenia można ukarać mandatem do 500 złotych, a gdy odmówi jego przyjęcia, sprawa trafia do sądu, który na sprawcę może nałożyć grzywnę do 5 tys. zł.Jeśli wartość ta nie przekracza 250 zł, sprawca popełnia wykroczenie. W przypadku, gdy kwota wynosi powyżej 250 zł, złodziej popełnia przestępstwo zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 5.

Komentarze (2)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

ja (gość)

Jacy wszyscy,redakcjo!jacy wszyscy,ktorzy wszyscy dopuszczaja sie kradziezy,no czuje sie urazona.

m (gość)

Proszę Państwa Redaktorów aby nie rozpowszechniać błędnych już nieaktualnych zasad prawnych, ponieważ jak wiadomo od dnia 07.11.2013r już nie kwota 250 zł jest granicą wykroczenie/przestępstwo lecz kwota 400zł. Formułując taki artykuł należy brać odpowiedzialność za to o czym się pisze, a tak od razu widać brak wiedzy w sytuacji podejmowania tak ważnych zagadnień prawno-społecznych. Odsyłam do lektury nowelizacji K.K.