Przychodzą, by powspominać stare dzieje, pograć w szachy, a także obejrzeć ciekawy film na wideo. W tym miejscu czują się jak u siebie w domu. Taką atmosferę stwarza im w Klubie Abstynenta opiekunka tego miejsca Anna ...

Przychodzą, by powspominać stare dzieje, pograć w szachy, a także obejrzeć ciekawy film na wideo. W tym miejscu czują się jak u siebie w domu. Taką atmosferę stwarza im w Klubie Abstynenta opiekunka tego miejsca Anna Powroźnik



Jego początki sięgają późnych lat 70. Wtedy pojawiła się pierwsza grupa anonimowych alkoholików, której przewodniczącym został doktor Tadeusz Pawlikowski. Księgowością zajmowała się Celina Musiał, której imieniem nazwano później sycowskie stowarzyszenie abstynenckie.

Częste przeprowadzki
– Członkowie grupy spotykali się kiedyś na ul. Mickiewicza, tam gdzie teraz jest urząd pracy – przypomina Stanisława Wiaderna. – Bywali tam wyłącznie ludzie mający problemy z alkoholem. Dyskutowali sobie, grali w karty.
∨ Czytaj dalej

W tamtych czasach było ich naprawdę niewielu – dodaje.
Na początku lat 80. klub przeniesiono na plac Wolności, a w 1997 roku do Nowego Dworu. Od grudnia 2006 roku ma on swą siedzibę w Sycowie przy ul. 1 Maja 3.
– Klub jest otwarty dla wszystkich. Mogą tu przychodzić także ludzie niemający problemów z alkoholem. Czasami jest tu nawet dwadzieścia osób – mówi Anna Powroźnik. – Jesteśmy wdzięczni władzom Sycowa za darmowe udostępnienie nam lokalu – dodaje.
Można tu pograć w szachy, potańczyć przy muzyce oraz obejrzeć telewizję. Jest też przestronna kuchnia, w której przygotowuje się posiłki. Do dyspozycji klubowiczów, którzy borykają się z problemami alkoholowymi i przemocą w rodzinie, jest psycholog. W klubie odbywają się spotkania grup samopomocowych. Członkowie stowarzyszenia współpracują z Kościołem i organizacjami społecznymi.
– Rokrocznie organizujemy Dzień Dziecka, andrzejki, mikołajki, sylwester, wspaniałe zabawy karnawałowe, nawet do 50 osób, na które przyjeżdżali niegdyś ludzie nie tylko z Sycowa, lecz także z Wrocławia, Milicza, Krotoszyna, Krośnic, Ostrzeszowa, Kępna, Dziadowej Kłody, a nawet z samego Sieradza – opowiada pani Anna.

Kiedyś w barze, teraz tu
– Jest tu miła, rodzinna atmosfera – przyznaje Irena Merecik. – Przy kawie i smacznych wypiekach świetnie nam się rozmawia. Czasami człowiek samotnie czuje się w domu. W długie zimowe wieczory nie ma co z sobą zrobić. Tu spotyka się znajomych i czas szybciej płynie.
Podobnego zdania jest pan Janek, który kiedyś każdą wolną chwilę spędzał w barze przy czymś mocniejszym. Teraz przychodzi do klubu i opowiada, jak zgubny dla człowieka jest alkohol. Tutaj się relaksuje i do domu wraca odprężony. Według niego takie miejsce jest w Sycowie bardzo potrzebne. Zachęca także wszystkich, którzy zaglądają do kieliszka, do udziału w mityngach.
Pani Danuta Wesołowska często przychodzi na ul. 1 Maja ze swoją wnuczką. Dziewczynka ogląda telewizję, a ona może spokojnie porozmawiać.
– W domu małej czasami się nudzi. Tu ogląda swoje ulubione bajki na wideo. Poza tym, bardzo jej się podoba przyjacielska atmosfera klubu – przyznaje babcia. •

Zobacz koniecznie

przewiń w lewo przewiń w prawo

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij